_post_wspolautorzyc

Wspólny utwór. Współtwórcy – co zrobić, aby uniknąć sądu.

Prawo autorskie, jak sama nazwa wskazuje chroni autora, czyli twórcę. Mamy w tym celu wiele możliwości chronienia nieuczciwego – mówiąc wprost – kopiowania cudzych utworów. Sytuacje takie wcale nie są rzadkie, szczególnie w świecie artystycznym, gdzie w utworach muzycznych słychać „zapożyczenia” i piosenka „kojarzy” się z zupełnie innym autorem.

I tu powstają spory i konflikty. Bo czasem okazuje się, że utwór, czy to muzyka, nazwa zespołu, czy tytuł, powstały przy współpracy kilku osób, czyli współtwórczo. Zasadniczo nie powinno być problemu. Zwykle tak jest na początku działalności twórczej. I to każdej. Czy to jest zespół muzyków, czy twórcy filmu, clipu czy nawet projektu wizerunkowego albo reklamy. Zbiera się kilku twórców, którzy powinni umówić się co do tego, jak dzielą się co do swojego wkładu pracy twórczej w powstanie dzieła. Zawierają porozumienie (umowę) o współtworzeniu. Zwykle najprostszym rozwiązaniem jest ustalenie tzw. wielkości udziału, czyli wkładu pracy. Sądy lubiąc skomplikowane określenia, nazywają to np.: „udziałem kilku osób w procesie twórczym, w wyniku którego powstaje wspólne dzieło stanowiące owoc działalności duchowej współtwórców”. (Wyrok Sądu Apelacyjnego Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie 19 kwietnia 2018 r.VI ACa 1917/16). Prawda, że poetycko.

Warto prześledzić sobie wzorcową umowę. Każda działalność jest jednak inna i każde porozumienie będzie uwzględniało indywidualne cechy utworu. Stąd pamiętaj, że to wzór, a nie konkretna umową, pasująca jak ulał do każdej sytuacji.

Umowa o współtwórstwo filmu reklamowego – wzór do pobrania: POBIERZ

Niestety nie jest poetycko, gdy porozumienia nie ma, a twórcy się rozstaną, a potem każdy działa na własną rękę i powstaje problem, komu przysługują prawa zarówno autorskie osobiste, jak i majątkowe.

Osobiste prawa autorskie

Co do osobistych istnieje problem ustalenia, kto widnieje na okładce czy to książki, czy płyty albo w napisach końcowych bądź czołówce. Wynika to z domniemania zawartego w prawie autorskim, w art. 8 ust. 2, iż „twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu”. Nazwisko na płycie, sprzedawanej w EMPIK’u to nic innego, jak uwidocznienie nazwiska autora na egzemplarzach rozpowszechnionych. Tak samo zdjęcia w internecie, przy czym pamiętajmy, dla potrzeb sporządzania umów, że każde „wrzucenie” jakiegokolwiek materiału do sieci wg prawa autorskiego jest „rozpowszechnieniem”, a nie „publikowaniem”, ponieważ publikowanie ma związek z egzemplarzami utworu udostępnionymi publicznie. Ta uwaga może mieć znaczenie przy sporządzaniu umów/porozumień, także tych między współautorami, ponieważ określenie sytuacji, w jakich utwór będzie dostępny jest niezwykle ważne.

Autorzy są zawsze ci sami.

Zasada tutaj jest prosta. Praw osobistych, także co do współautorstwa nie można się zrzec, ani sprzedać. Są niezbywalne. Nie można ich dziedziczyć, co oznacza, że autorem i współautorami będą zawsze te same osoby. Fakt napisania muzyki przez Czesława Niemena nie spowodował, że po jego śmierci autorem stał się ktoś z jego rodziny. Wydaje się to oczywiste, jednak nie zawsze jest, albowiem prawo osobiste autorskie to nie tylko prawo do ujawnienia nazwiska czy pseudonimu. To także tzw. prawo do integralności utworu.

Integralność utworu, czyli co wolno zmienić w utworze i którą część utworu wspólnego wykorzystać.

Integralność utworu to nic innego, jak prawo do nienaruszalności treści i formy utworu, a także do rzetelnego wykonania. Z tym związane jest też prawo do nadzoru nad sposobem korzystania z utworu. Zgodnie z prawem autorskim tylko autor lub współautorzy mają takie uprawnienia. Czy zatem spadkobierca, w przypadku przejęcia/zbycia na kogoś innego majątkowych praw autorskich, może nadzorować sposób jego rzetelnego wykonania? Czy może ingerować w przeróbki? (to co podkreślam będziemy linkować i odsyłać do nowego tekstu, ok?) Czy w ogóle ma jakieś uprawnienia? To osobny temat na kolejny tekst dla Ciebie.

W sytuacji, gdy mamy współautorów sytuacja staje się skomplikowana, albowiem do wykonywania prawa (np. do korzystania, rozpowszechniania itd.) potrzebna jest zgoda wszystkich współtwórców. Wynika to także wprost z prawa autorskiego tj. art. 9 ust. 3.

Autorskie prawa majątkowe – czyli kto i kiedy może dostać tantiemy, co to jest ZAIKS oraz Małgorzata Ostrowska kontra Grzegorz Stróżnik.

Co do praw majątkowych, problem pozostaje wymierny i to nieraz bardzo wymierny, a więc konfliktogenny. Przykład? Głośny i trochę sztucznie podgrzewany przez różne media spór Małgorzaty Ostrowskiej i zespołu Lombard. Małgorzata Ostrowska odeszła z zespołu jeszcze w roku 1999 r. Jak się okazało Grzegorz Stróżnik dokonał zastrzeżenia w ZAIKS (Organizacja Zbiorowego Zarządzania Prawami Autorskimi w skrócie OZZ) co do możliwości wykonywania przez Małgorzatę Ostrowską utworów Lombardu, tzn. wymagał zgody na każdorazowe wykonanie utworów Lombardu, jeśli występ jest emitowany w telewizji. W praktyce jednak odmawiał udzielenia takiej zgody. (Nie do końca jest dla mnie jasne to zastrzeżenie, albowiem zgoda taka jest i tak wymagana zawsze, bez dokonywania zastrzeżeń. Rozumiem jednak, że chodziło o egzekwowanie wynagrodzenia i sprawdzanie czy rzeczywiście zgoda ta jest udzielona). Jest oczywistym, jakie skutki dla Małgorzaty Ostrowskiej to miało, poza wizerunkowymi, także finansowe. Spór toczył się wiele lat. A wystarczyło zawrzeć najpierw stosowne porozumienie. Obecnie strony sporu podjęły rozmowy. W lutym 2019 wydały nawet oświadczenie, iż „proces sądowy ma charakter czysto techniczny”, a artyści prowadzą dialog, co do 21 utworów, które należą do repertuaru Lomabard. Konia z rzędem temu, kto rozumie co oznacza, że proces ma charakter techniczny, jednak istotą jest podjęcie dialogu. Problem leży we współautorstwie. Małgorzata Ostrowska pisała teksty, a Grzegorz Stróżnik muzykę. W zasadzie stosowne zastrzeżenie mogłaby złożyć także Ostrowska, jednak Stróżnik prawdopodobnie był pierwszy. Stąd sąd, stąd spór.

Każdy ma bowiem prawo wystąpić o rozstrzygnięcie przez sąd zakresu współautorstwa i możliwości wykonywania prawa autorskiego przez każdego ze współautorów. W zasadzie tę część utworu, która została stworzona przez konkretną osobę, może ona wykonywać samodzielnie, pod warunkiem, że nie narusza to praw pozostałych twórców. I tak Ostrowska mogłaby swoje teksty deklamować, a Stróżnik rozpowszechniać tylko muzykę. Pytanie tylko, czy obojgu o to chodziło.

Zmęczenie materiału. Ugoda przed mediatorem. Uparty Kukiz, „Jezioro” i „Piersi”.

W sumie, zwykle w sprawach tego typu, strony ostatecznie po wieloletnim sporze, starają się go zakończyć ugodowo. Warto pomyśleć o mediacyjnym sposobie załatwienia sprawy na samym początku powstania konfliktu.

To właśnie brak dialogu skończył się głośnym procesem Pawła Kukiza i byłego gitarzysty zespołu „Piersi” Rafała „Jezioro” Jezierskiego przeciwko członkom zespołu w nowym składzie. Przedmiotem sporu tym razem była nazwa zespołu i ustalenie praw do niej, przy czym w tym przypadku nie chodziło tylko o nazwę, ale i logotyp, czyli graficzno-słowny sposób przedstawienia nazwy. I tutaj Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, jako sąd rozpoznający apelację w ogóle nie analizował kwestii współtwórczości, ponieważ w ogóle nie uznał, aby sama nazwa była utworem (linkujemy). Nie ma bowiem cech oryginalności, a jedynie walor użytkowy. Sąd uznał więc, że z punktu widzenia praw autorskich, nie ma podstaw do zakazania zespołowi w nowym składzie korzystania z tej nazwy. Co prawda, jak wynikało z ustnego uzasadnienia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, nadanie nazwy zespołowi w 1984 r. w Jarocinie było wynikiem wspólnego wkładu twórczego wszystkich członków zespołu, jednak nie ma podstaw, aby uznać tę nazwę za utwór i chronić go przepisami prawa autorskiego.

 

 

Kukiz przegrał proces w I i II instancji. Z informacji, jakie posiadam wynika, że toczyła się także sprawa przed Urzędem Patentowym RP, albowiem logotyp i nazwa zostały przez zespół zastrzeżone, jako znak towarowy. Kukiz i Jezierski złożyli sprzeciw wobec tej rejestracji, jednak Urząd Patentowy RP oddalił sprzeciw obu panów co do rejestracji znaku, albowiem uznał, że wyrok sądu zezwalający na korzystanie z nazwy przez zespół w nowym składzie, przesądził niejako o możliwości rejestracji.

Każdemu po równo, czy według zasług

Jeśli już nie zostało zawarte porozumienie co do tego, kto ile ma wkładu we wspólny utwór, wspólne dzieło, należy pamiętać, że w polskim prawie autorskim istnieje tzw. domniemanie równości udziałów. To sytuacja, gdzie z góry zakłada się, że każdy ze współautorów ma równy udział w tworzeniu. Jednak nie jest to sytuacja ostateczna. Domniemanie jest wzruszalne przed sądem, co oznacza, że ktoś, kto kwestionuje równy nakład pracy, może wystąpić do sądu składając pozew o ustalenie o określenie wielkości udziałów, a sąd opierając się na dowodach wskazanych przez strony, będzie określał wielkości udziałów wg wkładów pracy twórczej. Proces dowodowy nie jest prosty i oczywisty, o czym strony często zapominają, uznając że pewne fakty są oczywiste. W szczególności w sprawach utworów, które są powszechnie znane i robiąc założenie, że „sąd to musi wiedzieć”.

Warto pamiętać, że nie wszystko, z czego korzysta sąd i sami zainteresowani współautorzy, jest uregulowane w prawie autorskim. Do sytuacji, które mogą powstać i problemów, które trzeba rozwiązać stosuje się przepisy kodeksu cywilnego w tej części, która opisuje współwłasność. Dokładnie taką, gdy mamy do czynienia z kilkoma współwłaścicielami domu.

Reasumując, należy pamiętać, aby jeśli nie na początku to na dalszym etapie funkcjonowania wspólnego utworu, sporządzić porozumienie i ustalić kwestię wielkości udziałów. Jeśli już traficie do sądu, należy bardzo dobrze przygotować dowody w sprawie, zgodnie z procedurą cywilną. Najlepiej ominąć sąd, korzystając z mediacji i fachowego mediatora. Każdy ze współtwórców może wykonywać tę część utworu, tak aby nie wpływała na całość. Każdy też może zwrócić się do sądu o ustalenie swojego wkładu pracy w tworzenie.

Kolejny tekst dotyczyć będzie sądowego prowadzenia sporu o ustalenie, w jakim zakresie twórca brał udział w tworzeniu utworu.

___

W artykule wykorzystano następujące dostępne materiały publicystyczne:

  • https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1128097,kukiz-przegral-spor-o-znak-towarowy-piersi.html
  • https://muzyka.interia.pl/wiadomosci/news-malgorzata-ostrowska-kontra-lombard-przed-sadem,nId,2655376
  • https://plus.gloswielkopolski.pl/poznan-spor-malgorzaty-ostrowskiej-i-grzegorza-strozniaka-z-zespolu-lombard-konczy-sie/ar/13860983
  • http://wyborcza.pl/7,87648,24135050,to-chyba-ich-ostatni-taniec-ostrowska-i-strozniak-po-dwoch.html
  • http://wyborcza.pl/1,75410,15069083,Kukiz_kontra_Piersi__czyli_zal_lidera.html