tworca_umowa

Twórca, producent i jeszcze raz umowa

Można o umowa wiele. Szczególnie prawnicy. Wydaje się, że umowa (kontrakt) to jeden z najstarszym elementów prawa. Zna je już przecież prawo rzymskie. A jednak my tu w kraju nad Wisłą, cały czas lubimy ryzyko braku umowy albo co gorsza, podpisujemy nie czytając. Tak! To jest jeszcze możliwe. To prawda, często umowy są tak napisane, że nikt ich nie rozumie i czytając 18 punkt paragrafu 2, pisany czcionką dziewiątką, czytający zaczyna mieć poczucie otaczającej go bezduszności świata

A jednak umowa to podstawa. W jakiej formie.

Pamiętajmy o prostej zasadzie – czasem brak umowy pisemnej jest lepszym rozwiązaniem niż umowa źle napisana. Obowiązują bowiem przepisy ogólne, które regulują jakąś sytuację prawną (np. najem lokalu, przyniesienie majątkowych praw autorskich).

Czy w przypadku branży filmowej brak umowy to zaleta? No nie, choć to zależy kto pyta i kiedy. Jeśli chodzi o przenoszenie praw autorskich, brak umowy czasami może być naszym punktem przetargowym w rozmowach z producentem, który ma problem z płatnością. Nie polecam jednak mimo wszystko tego rozwiązania. Umowa to umowa i łatwiej ją egzekwować.

Mam świadomość jednak jak trudno jest zmienić mentalność niektórych środowisk, które owszem, chcą zawierać umowy, ale nie chcą ich negocjować.

Umowa w formie pisemnej to umowa podpisana przez obie strony. To ważne, albowiem często jedna strona podpisze, wysyła (przekazuje), a następnie długo nie otrzymuje wersji podpisanej przez drugą stronę. Taka umowa nie jest umową w formie pisemnej. Będzie podstawą do ewentualnego ustalania, na co strony się tak czy inaczej umówiły.

Nazewnictwo

Umowy producentów z aktorami, operatorami, scenarzystami są umowami hybrydowymi. Wbrew pozorom wcale nie są proste. Są w nich zwykle elementy trzech umów – umowy zlecenia (w zakresie sposobu funkcjonowania na planie), umowy o dzieło (w zakresie zamówienia określonego dzieła-scenariusza, wykonania pracy jako reżyser, czy w końcu stworzenia obrazu jako twórca obrazu/operator) oraz umowy o przeniesienie praw autorskich (dotyczy elementów twórczych współpracy, czyli całej umowy np. praw do scenariusza, praw do stworzonego obrazu).

Nie można w umowie za każdym razem zmieniać nazw stron. Należy przyjąć jeden raz użytą nomenklaturę, bez względu na to, czy zgodnie z przepisami o zleceniu – jest Zleceniodawca i Zleceniobiorca, zgodnie z przepisami o dziele jest Wykonawca oraz Zamawiający, a w umowie o przeniesienie praw autorskich jest Autor i Nabywca. Przyjmujemy jednolicie dla całej umowy – np. Wykonawca i Zamawiający. I bez względu na to, czego dotyczy dany fragment, do końca należy trzymać się już tego nazewnictwa.

Majątkowe prawa autorskie i osobiste prawa autorskie

Pokutuje cały czas dość prosty podział, że jedne się przenosi drugich przenieść nie można.

Owszem nie można przenieść praw osobistych. Są niezbywalne. Jednakże można – i to znajduje się często w umowach – upoważnić producenta/koproducenta do wykonywania praw osobistych lub do powstrzymania się od wykonywania praw osobistych. To niezwykle istotna część umowy, która może pozbawić twórcę szeregu możliwości.

Osobiste prawo do pseudonimu

Czym są osobiste prawa autorskie. Art. 16 prawa autorskiego wskazuje, że to nic innego jak swoista więź autora z utworem. Przykładowo są to: prawo do autorstwa utworu – czyli autor ma prawo żądać umieszczenia swojego nazwiska na utworze. Zwróćmy uwagę, że jeśli w umowie będzie upoważnienie do wykonywania praw osobistych dla producenta, może to spowodować, że producent nie oznaczy nazwiskiem twórcy utworu. Będzie miał do tego prawo. Innych prawem osobistych to prawo do oznaczenia utworu np. pseudonimem albo do udostępniania utworu w ogóle anonimowo. Także przy nieograniczonym upoważnieniu do wykonywania praw autorskich, producent będzie miał prawo do ujawnienia nazwiska autora, podczas gdy ten wcale tego nie chce. Innych prawem, jest tzw. prawo do integralności utworu. Oznacza ono ni mniej, ni więcej jak niemożność ingerowania przez kogokolwiek w formę i treść utworu (nie mówimy tu o dziełach inspirowanych czy opracowaniach). Chodzi o dokonywanie zmian np. w scenariuszu bez zgody twórcy.

Nie chodzi oczywiście o to, aby każda umowa była pozbawiona jakiegokolwiek upoważnienia, ale warto przeanalizować, czy twórca/wykonawca/autor chce w całości i bezwarunkowo upoważnić producenta do wykonywania praw osobistych.
Zapisy takie działają też w drugą stronę. Często producent, który chce zabezpieczyć swoje prawa (np. w reklamie, czy innych krótkich formach), od razu może i raczej powinien zaznaczać, że potrzebuje upoważnienie od twórcy do wydania utworu anonimowo. Wskazywanie twórców reklam, zaburzałoby cel reklamy.

Majątkowe prawa to zwykle sprzedaż

Przeniesienie majątkowych praw autorskich to temat rzeka i poświęcę temu inny materiał. W dużym skrócie i uproszczeniu można powiedzieć, że najważniejsza jest forma. Bezwzględnie pisemna. Nie należy także wskazywać, co często się zdarza, w umowach dosłownego brzmienia art. 50 Prawa autorskiego. Wówczas tak naprawdę nie przenosimy nic. Przepis ten to jedynie wskazówka, ogólne wytyczne czym jest przeniesienie praw autorskich. Oczywiście to jest uwaga także bardziej dla producentów niż twórców, ponieważ bez prawidłowego przeniesienia praw autorskich, twórcy przysługuje żądanie zapłaty stosownego wynagrodzenia.

Pamiętajmy konsultować umowy z adwokatem. Nawet te, które pochodzą od wielkich producentów, ale i te skierowane do fantastycznych, bardzo znanych twórców. Zawsze umowa rozwiewa wątpliwości i porządkuje współpracę.