Godność czy nie godność – czy to w ogóle jest pytanie?

Sprawa skandalicznych wypowiedzi i fali przemocy w łódzkiej PSTFTviT otworzyła istną puszkę Pandory. Zewsząd w ostatnim czasie dochodzą głosy o niezliczonych wręcz przykładach lekceważącego i naruszającego godność zachowania wykładowców w szkołach filmowych, fali stosowanej przez starsze roczniki wobec młodszych, niczym znana powszechnie fala w wojsku.

Zachowania te utrzymujące się, jak się okazuje od lat, są tolerowane pod pozorem wyrabiania w aktorach i twórcach odporności, jaka jest niezbędna w tym zawodzie artystycznym. Chce się aż powiedzieć, że kiedyś takie argumenty były używane wobec procederu bicia dzieci czy zakazywania chłopcom płaczu. Jaki miało to skutek w sferze psychicznej, dzisiaj już chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć.

Z mojego punktu widzenia jako adwokata, sprawa jest dość prosta, a z punktu widzenia praktyka sądowego, jeszcze prostsza. Jednak ze strony czysto ludzkiej wydaje się być, niezwykle skomplikowana i bolesna.

W przepisach prawa chronione są tzw. dobra osobiste. Godność ludzka czy dobre imię to właśnie nasze dobra osobiste. Dobra, których nie można się zrzec. Jak sama nazwa wskazuje, są związane z osobą, czyli z człowiekiem. Godność to cecha przyrodzona. Zresztą nie tylko człowiekowi. Naruszenie godności natomiast to studnia bez dna. Orzecznictwo sądowe odnotowuję ogromne ilości przykładów naruszeń godności czy dobrego imienia.

Prawo po stronie ofiary

To może banalne, ale prawo mamy po to, aby się nim posługiwać w celu ochrony. W tym konkretnym przypadku dobra osobiste człowieka są absolutnie i niezaprzeczalnie fundamentalnymi prawami, w przypadku których naruszenia, mamy prawo domagać się przeproszenia, zaniechania (zaprzestania) zachowania naruszającego nasze dobra osobiste, ale także zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej w celu odszkodowania czy zadośćuczynienia.

Kodeks cywilny w art. 23 i 24 wskazuje jakie dobra osobiste są chronione. Jednak – jak mówią prawnicy – nie jest to katalog zamknięty. To przykładowe wyliczenie to: „zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza
i racjonalizatorska”.

Dobra osobiste można określić jako wartości wynikające ze społecznych ocen. O tym czy istnieją, czy nie rozstrzyga osąd opinii społecznej. Aby ustalić, czy doszło do naruszenia dobra osobistego znaczenie mają oceny społeczne i analiza z punktu widzenia rozsądnego człowieka. To ważne, aby ocena, czy doszło do naruszenia dobra osobistego nie była dokonywana według indywidualnej wrażliwości zainteresowanego, lecz obiektywnej reakcji społecznej (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 25 sierpnia 2020 r., sygn. akt: I ACa 185/19).

Student nie jest wyjęty spod prawa

Godność osobista nie jest wymieniona w przepisie, jednak nie podlega żadnej dyskusji, że podlega ochronie. Nie ulega także wątpliwości, że wulgarne i lekceważące określenia kierowane wobec studenta czy uczestnika pracy na planie filmowym, będą w odbiorze obiektywnej reakcji społecznej potraktowane jako naruszenie dóbr osobistych. W szczególności, jeśli zachowanie takie pochodzi od pedagoga w ramach nauczania, ale także poza nauczaniem. W przypadku szkoły czy planu filmowego, nie bez znaczenia będzie to, że mamy do czynienia niewątpliwie ze stosunkiem podległości. Może nie takiej jak pracodawca-pracownik, ale podległości. Jak bowiem inaczej określić relację student-pedagog czy reżyser-operator albo reżyser-aktor?

Adekwatne przeprosiny

Czego można się domagać? Przede wszystkim przeproszenia i to w adekwatny do naruszenia sposób, choćby na forum, na którym doszło do poniżającego traktowania. Można domagać się także zaniechania naruszenia, co – jest oczywistym – w relacjach szkolnych oraz zawodowych – może być niezwykle trudne z powodu obawy przed ostracyzmem czy utratą pracy.

Zapłacenie za krzywdę

Można też domagać się zadośćuczynienia, czyli kwoty pieniężnej za doznaną krzywdę. Oczywiście nie jest to wymierne i od uznania sądu będzie zależeć, w jakiej wysokości kwota będzie odpowiednią, która pokryje krzywdę. Brzmi to być może nawet cynicznie, że za krzywdę żąda się pieniędzy. Oczywiście, jak w przypadku śmierci bliskiej osoby, pozbawienia kogoś zdrowia czy właśnie naruszenia godności, najchętniej ofiara czy osoba poszkodowana chciałaby cofnąć czas. Skoro to jednak niemożliwe, wymyślono zadośćuczynienie. I nie ma nic złego w żądaniu od kogoś, kto narusza czyjąś godność, aby po prostu za to zapłacił. Wysokość zadośćuczynienia będzie zależała od stopnia krzywdy, od skutków jakie wywołała, od tego, jaką określone zachowanie sprawcy wywołuje reakcję innych osób. Sąd będzie brał tez pod uwagę motywację sprawcy (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 3 czerwca 2020 r., sygn. akt: I ACa 26/20).

Jeśli jednak uzyskanie kwoty pieniężnej jako zadośćuczynienia wydaje się nam nie w porządku, można zażądać, aby sąd zasądził od osoby naruszającej godność czy dobre imię albo dobrostan psychiczny, odpowiednią kwotę na wskazany cel społeczny.

Reasumując – ofiara przemocy, ofiara naruszenia dóbr osobistych będzie musiała zostać przeproszona adekwatnie do naruszenia, czyli np. nauczyciel, który publicznie upokorzył studentkę/studenta w jakimś gronie, będzie musiał przed tym samym gremium te osobę przeprosić. Należy pamiętać, aby w treści pozwu wpisać dokładny tekst przeprosin. Nie można żądać przeprosin nieadekwatnych, choć to sąd oceniać będzie, co jest adekwatne. Np. przy naruszeniu godności poprzez nazwanie studenta czy potraktowanie w sposób poniżający i lekceważący aktora czy operatora na planie rzadko spotka się z konsekwencją w postaci przeproszenia tej osoby za pomocą środków masowego komunikowania się, np. w TV czy na facebook’u. Chociaż z pewnością informacja, o takowym obowiązku przeproszenia szybko zostanie rozpowszechniona.

Wizyty u psychiatry

Istnieje także możliwość żądania od sprawcy odszkodowania, jeśli skutki jego zachowania wywołają szkodę u ofiary. Szkodę jednak należy w sądzie już wykazać. Udowodnić, że np. skutkiem poniżającego traktowania był rozstrój zdrowia, który pociągnął za sobą konieczność konsultacji psychologicznych czy wręcz farmakoterapii. Wszystkie wydatki na leczenie będą traktowane jako szkoda, którą sprawca będzie musiał zrekompensować. Potrzebne są zatem dowody.

Udowodnić naruszenie godności

Jeśli chodzi o tzw. przeprowadzenie dowodów w procesie o naruszenie dóbr osobistych, dla ofiary nie jest to wcale trudne. Musi ona wykazać tylko naruszenie i jego bezprawność, przy czym co do bezprawności w tym przypadku istnieje domniemanie bezprawności, czyli założenie, że z taką bezprawnością mamy do czynienia. W wielu sytuacjach jest to wręcz oczywiste. Bezprawność to nie tylko popełnienie przestępstwa czy wykroczenia, to także zachowanie sprzeczne z ogólnie przyjętymi regułami porządku publicznego czy społecznego. Zachowania przemocowe czy upokarzające wobec kogoś do nich oczywiście należą. W procesie sądowym mamy do czynienia z tzw. odwrócenie dowodu, czyli to nie powód udowadnia, że prawdą jest, iż sprawca naruszył jego godność. Przyjmuje się z góry, że naruszył. To sprawca musi udowodnić, że jego zachowanie nie było bezprawne lub że np. w ogóle nie miało miejsca bądź było uzasadnione tzw. interesem publicznym czy społecznym. Trudno mi sobie wyobrazić sytuację, aby nauczyciel akademicki był w stanie wykazać, iż wulgarne, obraźliwe zachowanie wobec studenta jest czymkolwiek uzasadnione.

A zatem z punktu widzenia procesowego, nie musi być to dla ofiary bolesny dowodowo proces.

Mediacja też skuteczna

Pamiętać należy także, że obecnie dość mocno rozpowszechniającą się techniką rozwiazywania sporów są mediacje. Cały proces, choć prowadzony zasadniczo przy drzwiach zamkniętych, może być mimo wszystko dotkliwy dla ofiary. Czasem wystarczy spotkanie się przed mediatorem i wypracowanie sposobu przeprosin i (takich samych, jakie orzekłby sąd) oraz uzyskania określonej kwoty pieniężnej. Sądy chętnie obecnie kierują sprawy do mediacji. A często samo spotkanie z mediatorem i wytoczenie sprawy jest ważne dla ofiary, a przy okazji odnosi skutek mrożący wobec sprawcy.

Adwokat jako tarcza

Zawsze przy tym, warto zwrócić się o pomoc prawną do adwokata. Po pierwsze w celu przygotowania odpowiednio samego procesu co w sprawie o naruszenie dóbr osobistych, gdzie naruszona jest sfera niezwykle wrażliwa dla człowieka, ale także pomocna może okazać się obecność pełnomocnika w sądzie. Sąd nie dla wszystkich jest miejscem, w którym czujemy się swobodnie, w szczególności, gdy jesteśmy ofiarą. Przy naruszeniu dób osobistych proces może powodować negatywne i nieprzyjemne odczucia, ponieważ będzie często „powtórzeniem” traumatycznej sytuacji. Dlatego obecność pełnomocnika jest swego rodzaju ochroną dodatkową przed stresem, który niewątpliwie wystąpi.

Podsumowując, chcę podkreślić, że poza oczywiście wszelkimi metodami obrony środowisk twórczych i nacisków z ich strony na zaprzestanie praktyk przemocowych, które to działania oczywiście są najlepsze, ponieważ wywołają prędzej czy później skutek powszechny, warto zadbać o siebie, sięgając po dostępne prawnie metody ochrony swoich dóbr osobistych.